Big K.R.I.T. – 4eva Is A Mighty Long Time

Pora oddać cesarzowi to, co cesarskie. Big K.R.I.T. przegrał z Yelawolfem w weekend premiery, co nie oznacza, że wypuścił gorszy produkt. O nie, nie! Wydał świetny, w dodatku dwu-płytowy album. Tak jest – dużo słuchania, ale jak już się zasłuchacie to nie będziecie chcieli przestać. Z tym krążkiem jest tak, że apetyt rośnie w miarę jedzenia i na szczęście jest co jeść.

Na tym projekcie usłyszycie oprócz gospodarza całą plejadę artystów z południa (chociażby T.I., Bun B, czy CeeLo Green). Raper, jak miało to miejsce i na poprzednich projektach, tutaj też lubi sobie podśpiewać trochę od czasu do czasu, a pomagają mu w tym Jill Scott oraz Bilal.

Jedyne czego jeszcze bym sobie życzył od tej płyty (albo raczej życzył tej płycie), to żeby odniosła większy sukces komercyjny. Chociaż i tak nie jest najgorzej, a jeżeli Krizzle wychodzi teraz lepiej na byciu niezależnym niż pod skrzydłami Def Jam, to niech tak zostanie.
Wciśnijcie play w ten weekend i dajcie znać w komentarzach jakie są wasze odczucia.

Chcesz więcej?

Dodaj komentarz