10 utworów od Damiana Nogi – Muzyczna Pocztówka #2

Był czas, kiedy blogowa scena skupiająca się w tematach rapu była w Polsce bardzo silna. Na tych blogach pojawiały się rapowe newsy zarówno z rodzimego podwórka jak i zza oceanu. Oprócz newsów publikowane były też inne wartościowe treści. Blogerzy edukowali muzycznie, a ja to chłonąłem.

Jednym z takich blogów był WOLUMIN prowadzony przez Damiana Nogę (a.k.a. kodjo86). To było miejsce w sieci, które odwiedzałem kilka razy w tygodniu, by dowiadywać się co nowego wyszło w moim ulubionym gatunku muzycznym.

Parę lat później odezwałem się do Damiana, czy nie potrzebowałby pomocy w prowadzeniu bloga. Kodjo miał wówczas mniej czasu, który mógł poświęcać na blogowanie, dlatego zgodził się. Byłem zachwycony, że mogę współtworzyć coś co wcześniej w dużym stopniu ukształtowało mój gust muzyczny.

Nazwa bloga, którego teraz czytacie to też ukłon w stronę tamtych czasów. Dostawa Dźwięku to był oryginalnie cykl na WOLUMINIE, w którym ukazywały się paczki nowych singli zza oceanu. Po prostu kopalnia muzycznych perełek.

Dlatego gdy zastanawiałem się kogo zaprosić do drugiego odcinka serii Muzyczna Pocztówka wybór był prosty. Zapraszam Was do zapoznania się z playlistą przygotowaną przez Damiana Nogę.

Znajdziecie tutaj wykonawców, którzy przywołują wspomnienia WOLUMINU (Slim Thug, Snoop Dogg, The Game), ale też takich, którzy wtedy jeszcze raczkowali na scenie, lub w ogóle ich nie było (Kendrick, Taco). Są też nieoczywiste wybory (Arctic Monkeys, Dawid Podsiadło). Cieszy mnie to tym bardziej, bo sprawiają one, że playlista jest różnorodna i mam nadzieję wierniej oddaje gust muzyczny autora.

Ale nie przedłużając, oddaję głos Damianowi.


Arctic Monkeys – Four Out Of Five

Oprócz rapu, regularnie słucham jednego zespołu rockowego i jest to Arctic Moneys. Każda płyta od debiutu począwszy jest znana przeze mnie na pamięć. „Four out of five” pochodzi z ich ostatniej, najmniej rockowej płyty. Zagościło na niej również dużo klawiszy i innych instrumentów. Uwielbiam kawałki które można odkrywać nawet za setnym przesłuchaniem. Ten jest właśnie taki. Reszta płyty jest jeszcze trudniejsza dla ucha, ale to właśnie lubię w Artcic Monkeys. Wielowarstwowość, poetyckie teksty i energetyczny kopniak z poprzednich płyt. No i oczywiście to, że dzięki nim mogę odpocząć od nadmiaru trapu.

Snoop Dogg – Neva Have 2 Worry

Jak człowiek zakłada rodzinę, bierze kredyt i zaczyna patrzeć nie tylko wprzód, ale również wstecz, to zaczyna doceniać takie utwory. Na każdej płycie Snoopa znajduję perełki. Ale Neva Have 2 Worry, w którym Snoop przyznaje, że obawiał się na przykład swojej rozprawy w sądzie o morderstwo, popełniał błędy i zamiast martwić się o zdanie innych zaczął robić swoje, okazuje się być majstersztykiem. Jest to jego swoista autobiografia z angażującym podkładem na zwrotkach, gdzie mówi o swoich zmaganiach i dla kontrastu pozytywnie inspirującym śpiewanym refrenem, który zawsze poprawia mi humor.

Taco Hemingway – Nostalgia

Gdy już na jakiś czas przestałem słuchać rapu (dziecko śpi, a ja wolę na YouTube posłuchać wykładu o geopolityce), mój młodszy brat w końcu pokazał mi Taco. Świeże flow, dyskretne wprowadzenie melodii, linijki, z którymi można się utożsamiać i wysoka jakość liryki. To wszystko w połączeniu ze smakowitą modną produkcją sprawia że wolę go słuchać bardziej niż zasłużonych kotów, którzy zaczynali od freestylu w podziemiu. Znudzili mi się po prostu.

Dawid Podsiadło – Małomiasteczkowy

Dawid jest tu, bo każdy jego singiel to świetny kawałek. Jest świeży jakby dopiero wyszedł od fryzjera. Brzmi jakby jego producenci mogli robić podkłady najlepszym amerykańskim piosenkarzom. I najważniejsze – teksty. Popowe piosenki ze świetnymi, niebanalnymi rymami, bez patosu? Kupuję! Pokazują zwyczajność ludzkiego życia w prosty i bezpretensjonalny sposób. Czuć tu dbałość o to aby słowa brzmiały naturalnie i nie były wymuszonymi tworami pasującymi jedynie do melodii.

The Game – Ol’ English

Game to jeden z moich ulubionych raperów, więc wrzucam tu coś z mojej ulubionej jego płyty. Ol’ English to retrospekcja na temat źródeł jego gangsterskich zapędów. Nie wiem ile w tym prawdy, ale tekst jest mistrzowski. Storytelling w każdej zwrotce zakończony klamrą w postaci czegoś staroangielskiego. Pierwsza zwrotka Ol’ English, czyli nazwa jego pierwszego dużego piwa tej marki w wieku lat trzynastu. Potem drive by, po którym nie zostawił odcisków na butelce Ol’ English. I na koniec imię jego pierwszej kobiety zapisane tatuażem czcionką Old English. Czy może być coś lepszego? Chyba tylko Nas może to lepiej zrobić.

Nas – On The Real

Podkłady Marleya Marla z pewnego okresu sprawiają, że chcę założyć słuchawki, zamknąć oczy i zaszyć się gdzieś, gdzie nikt mnie nie znajdzie, żeby móc się nimi cieszyć. W połączeniu z braggadacio mojego ulubionego rapera na wyluzowanym flow to coś, do czego zawsze wracam.

Kendrick Lamar – Humble

Kendrick w tym kawałku przekazuje tyle energii, że możesz wyjść z domu i łamać betonowe słupy uderzeniem z główki. Surowy prosty podkład, z gatunku tych które zmuszają kark do skakania, sensowny tekst podany na zaraźliwym flow i nie możesz nie nacisnąć replay.

Run the Jewels – Nobody Speak

Run the Jewels to idealne połączenie twardego świadomego rapu z neurotycznym, obraźliwym bragadaccio. To wszystko plus zdecydowane pianino od DJa Shadowa to idealny komentarz do dzisiejszego dyskursu politycznego, który czasem tylko wyszukane słowa odróżniają od ulicznej bitwy freestylowej.

Slim Thug – Already Platinum

Idealny reprezentant z płyty o tym samym tytule. Zróżnicowaną produkcją The Neptunes pozwoliła wypłynąć utalentowanemu reprezentantowi Teksasu na międzystanowe wody. Gdy coś majsterkuję nie sposób nie słuchać tej płyty od początku do końca. Wiesz wtedy, że jesteś bossem i tyle.

A$AP Rocky – Canal Street

Wszystkie utwory na tej liście są esencją większej całości muzycznej, która składa się z płyt słuchanych w ciągu ostatnich lat. Inaczej jest z tym utworem. Jest on raczej mało reprezentatywny dla całego albumu. Ma wyjątkowy klimat. Minimalistyczny podkład i klimatyczne cuty dają Rocky’emu przestrzeń na liryczną otwartość i pokazanie twarzy poety. Nie brak tu emocji towarzyszących odejściu jego przyjaciela, któremu dedykowana jest cała płyta.


To już wszystkie utwory przygotowane przez Damiana. Playlistę składającą się z przedstawionych powyżej utworów znajdziecie na Spotify.

Chcesz więcej?

  • Sprawdź też bloga WOLUMIN i poszperaj trochę w jego archiwach. Z pewnością znajdziesz tam jakieś perełki, a jeśli odwiedzałeś go kiedyś to przywoła dobre wspomnienia.

Dodaj komentarz